środa, 15 grudnia 2010

ból głowy = zamiesznie.

Dziś od rana mocno bolała mnie głowa, niestety był to ból niemal nie do wytrzymania. Musiałam dziś pojawić się w szkole, po prostu musiała. Ledwo stałam na nogach, bo do tego towarzyszyło mi osłabienie i blada twarz. Było mi nie dobrze, co chwila myślałam,że będę wymiotować. Zosatałam w szkole otoczona troską, dostałam tabletkę i herbatkę i pisząc test mogłam ją sobie sączyć. Test poszedł mi chyba w miare dobrze, więc szybko skończyłam, wyszłam z klasy i wróciłam z mamą do domu. Po drodze wstąpiłyśmy do kilku sklepów i zakupy zrobione. W nocy spadła chyba tona śniegu, jest go mnóstwo. Widok piękny, owszem. Może uda się,że będą białe święta :) ale do świąt jak dla mnie jeszcze daleko i dużo rzeczy jest do zrobienia. Niestety.... Jedynie czekam na piątkowe popołudnie, ponieważ jedziemy z kilkoma osobami z klasy i naszą wychowawczynią do DPS'u i będę pomagać innym, niepełnosprawnym osobom (pewnie dzieciom, im też najbardziej bym chciała). Chętnie spędzę tą godzinę (bo tylko na tyle jedziemy) w taki sposób, może chociaż na chwilkę spowoduję, że na smutnej twarzy pojawi się uśmiech. Teraz idę zakuwać do zaległego spr z historii, pózniej spiszę zaległą lekcję z geografii i z matematyki. Tylko te mocne bóle głowy mnie martwią, jeśli w niedługim czasie po raz kolejny się powtórzą idę z miejsca do doktora i się przebadam, tylko pewnie jak zwykle trzeba będzie samemu wymuszac skierowania do różnych specjalistów, bo już jednego chłopaka na tamten świat wyprowadzono w moim mieście. Nauka, stos dat..

1 komentarz:

  1. masz może migreny?
    ja niestety mam od prawie 10 lat
    ból nie do opisania.... trzymaj się kochana...

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga