niedziela, 27 lutego 2011

niedzielnie

Cześć! Zapowiada się dzień przy książkach i nauce. Nic ciekawego. Coraz mniej czasu do podjęcia ważnych decyzji, a ja nie wiem co zdecydować. Do tego bierzmowanie i te całe spotkania w sobotę i niedziele. A ja chyba robię się coraz większą anty-imprezowiczką. Nie wiem, może to dlatego, że nie rajcuje mnie plener w mrozie. Może,gdy zrobi się cieplej zacznę ruszać tyłek z domu. Szczerze mówiąc lubię spędzać wolny czas w domu,spokojnie posiedzieć, wypić kawę, coś porobić gdy najdzie mnie ochota. Miniony tydzień minął bardzo szybko, środa teatr-Kolumbowie, czwartek targi szkół (mieli przepyszną kawę!) a piątek też zleciał w porządku. Czas leci tak szybko, już tak czekam na wiosne, mam kilka planów co do niej, ale nie wiem czy starczy mi samozapracia  żeby podołać. Powiem jeszcze, że mała Zuza jest prześliczna! Ma takie malutkie łapki, śliczne usteczka, jest taka słodka, drobna, maleńka. I pomyśleć, że każdy człowiek był kiedyś taki mały ;)

Obecnie chyba wszystko jest w porządku.
4 mies do wakacji!!

1 komentarz:

  1. Faktycznie, czasami się dziwię że w brzuchu matki byłam malutka jak ziarenko fasoli ;oo.

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga