poniedziałek, 7 lutego 2011

samotność.

Jednak to Łukasz do mnie przyjechał, z moim wyjazdem byłoby za dużo zamieszania. Siedzieliśmy od wtorku i całe dnie się leniliśmy, uwielbiam takie błogie nic nie robienie. Wspólny czas spędziliśmy na objadaniu się słodyczami, wyjazdem do galerii na zakupy, na spacerach, przytulaniu, całowaniu, oglądaniu filmów, śmianiu się i różnych takich innych rzeczach :) niestety wszystko co dobre bardzo szybko się kończy i właśnie o 11.20 pożegnaliśmy się na stacji.. i teraz siedzę znów sama, nie ma obok już nikogo. Nienawidzę rozstań. Muszę się na nawo przyzwyczaić do tego, że nie ma go obok, ale mam piękne, duże poduszkowe serduszko, które pachnie jego perfumami :) pozostaje czekać do ponownego spotkania. A ja w końcu chciałabym się zawziąć w sobie i przysiąść do nauki, bo czas szybko mija a został już tylko tydzień ferii :(. Tak bardzo nie chce powrotu do szkoły..
Dostałam jeszcze od Mojego fasolkę, która ma na listku mieć napisane "kocham Cię" tylko coś nie chce wykiełkować.. czekam dalej, choć jutro będzie już tydzień od zasadzenia. Zobaczymy.
KOCHAM.

1 komentarz:

  1. podoba mi się twoj blog :)
    wiele w nim ciekawych przemyśleń ;)
    zapraszam do mnie
    :)
    dodajemy?

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga