Mamy już grudzień, a ostatni wpis jest ze stycznia. Tak długo nic to nie pisałam, chyba czas to zmienić, bo, gdy czytam poprzednie wpisy od razu przypominają mi się wszystkie te chwile, których dotyczą. Tak bardzo pragnęłam męskiego boku przy mnie, aż w końcu mam. Nasza sytuacja jest bardzo skomplikowana i boję się co z tego wszystkiego może się stać. Boję się, że i tak zostanę sama z zaryczaną poduszką. Pragnę by było wszystko dobrze i normalnie i aby się nam ułożyło. Chociaż nie wiem czy nie próbuję też zrobić czegoś na siłę. Sama nie wiem. Na chwilę obecną pragnę być przy nim na dobre i złe, dawać i otrzymywać wsparcie, czerpać i dawać uczucie i czułość. Gdybym mogła chciałabym sprawić, że będzie to najszczęśliwszy mężczyzna na Ziemi i to w dodatku mój własny. Trwa to od sierpnia. Chciałabym spędzać z Tobą jak najwięcej czasu, być blisko. Tylko mnie kochaj... byle nasze otoczenie pozwoliło nam być razem i wspólnie budować coś nowego, wspaniałego.
A za oknem śnieg, prószy, prószy i prószy całe dzień. Dopiero za dwa tygodnie ujrzę mojego Skarba, a już od tygodnia Go nie widzę. Teraz jest taki męczący okres. Rano ciemno, popołudniu ciemno. Chce się tylko spać, a w szkole też ciężko. Miałam takie wielkie plany, taki ambicje, aspiracje. I co tego wszystkiego? Chyba nic nie wyjdzie. Naprawdę obawiam się o swoją przyszłość. Nie wiem czy wybiorę się na studia, nie wiem czy bym dała radę. nawet nie wiem czy udźwignę maturę. Naprawdę mam momentami dosyć. Jestem tak leniwa czy wzięłam na swoje barki coś nie do udźwignięcia dla mnie? Muszę coś wymyślić na przyszłość, czym się pokierować. Sama nie wiem czego potrzebuję. Jedynie czułości mojego mężczyzny, może okażesz się moim mężczyzną życia? Zbudujmy własną przyszłość, we dwoje jest raźniej. A wtedy uporamy się z Twoimi i moimi problemami i stworzymy więcej wspólnych możliwości. Życzę sobie szczęścia. I każdemu z Was też.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz