niedziela, 6 stycznia 2013

kilka odczuć

Sylwestra spędziliśmy razem, sami, u niego. Wypiliśmy wino, kilka drinków, o dwunastej lampkę szampana. Wcześnie poszliśmy spać, ponieważ K. był chory i dlatego też nigdzie nie szliśmy. To nawet i lepiej, ponieważ tak najbardziej lubię spędzać z Nim czas. Tylko my i nikt więcej. Nie przepadam za spotkaniami z Jego znajomymi, to mnie krępuje, nie czuję się za dobrze w ich towarzystwie.
Na gwiazdkę dostałam ślicznego misia, takiego słodkiego, świątecznego, uroczego misiaczka. Nawet nie umiem powiedzieć jak miło mi się zrobiło, gdy mi go podarował, nie spodziewałam się, że coś mi da. Ode mnie dostał kostki miłości, mówi, że mu się podobają i, że jestem pomysłowa. Tylko, że ten prezent wymyśliła moja koleżanka, ale do tego już się nie przyznałam, a niech myśli tak o mnie :).
Jest teraz w domu, nie wyjechał jeszcze do pracy (jeździ ciężarówkami po Europie), w tygodniu tylko pojechał do Holandii przyprowadzić auto, nie było go dwa dni, wczoraj też mu coś wypadło, dzisiaj niby chciał przyjechać, ale pomysł podupadł i tym sposobem ostatni raz widzieliśmy się we wtorek, czyli w sylwestra. Mi się wydaje, że to wieczność czasu temu. Bardzo za Nim tęsknię, za jego buziakami, przytulaniem, zapachem, głosem, dotykiem, spojrzeniem. Wszystko zaczęło się w sierpniu, za miesiąc będzie pół roku odkąd się spotykamy. To wszystko jest skomplikowane, ale mimo to chciałabym czuć, że mu na mnie zależy, że się stara, że jestem dla Niego kimś ważnym, wyjątkowym, kimś z kim chce spróbować stworzyć coś nowego, niezwykłego, żebyśmy tworzyli nasze MY. Tymczasem w ogóle tego nie czuje... chciałabym być kochana, wymagam zbyt wiele? Za krótko się spotykamy, żeby oczekiwać jakiejś konkretnej deklaracji? Bardzo się boję, że Go stracę pewnego dnia od tak po prostu, lub że mi Go ktoś odbierze, płaczę nocami bo sobie z tym nie radzę... było kilka momentów w których czułam się dzięki niemu najszczęśliwsza pod słońcem i najspokojniejsza o nasze My, ale to były krótkie momenty. Mówił, że się zakochał, że nie wiedział, że za kimś można tak tęsknić, że kupi nam obrączki i będziemy je nosić i nigdy ich nie zdejmiemy, że to po to, abym czuła się kimś wyjątkowym dla niego. Teraz tego nie ma, teraz nawet nie mówi, że tęskni, teraz często nie wiem co robi, potrafi się nie odzywać cały dzień. Tłumaczę sobie, że to dlatego, że jest zajęty, lub coś innego. Te słowa, które sprawiały, że przez chwilę czułam się taka szczęśliwa były chyba pod wpływem jakiegoś krótkiego impulsu, który po chwili umarł, marzę by urodził się na nowo. Ja już nie wiem co mogę jeszcze zrobić, aby go rozkochać w sobie. Całe swoje życie od tych 5 miesięcy podporządkowuję pod Niego, rezygnuję z wielu rzeczy po to, żeby móc się z Nim zobaczyć nie wiedząc nawet czy On wtedy znajdzie czas. Robię to po to, aby nigdy mi nie zarzucił, że mało się spotykamy. Boję się, że mnie zdradzi, boję się, że znowu zostanę sama, Jego jedno słowo potrafi doprowadzić mnie do płaczu, o wszystko co jest nie tak obwiniam siebie, pragnę Jego uczucia, ciepła, bliskości. POKOCHAJ MNIE. Wtedy będę najszczęśliwsza na świecie. I nie odwracaj się do mnie w łóżku plecami. Może za wiele oczekuję... nie wiem. Jestem kobietą i jak każda pragnę swego księcia z bajki i związku przepełnionego miłością, zrozumieniem i wsparciem. Może jestem egoistką pod tym względem, ale ile mogę walczyć o własne szczęście, pomóż mi, pomóż nam.. chociaż nigdy Ci tego jeszcze nie powiedziałam, ale KOCHAM CIE. Może kiedyś doczekam chwili, że i Ty mi to powiesz i nie będzie to tylko chwilowy impuls, a mocne i trwałe uczucie. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez Ciebie, mimo, że nie mamy długiego stażu. Proszę bądź cały dla mnie i mój, żebym już nie musiała płakać, pozwól mi uczynić Cię szczęśliwego i Ty uczyń mnie szczęśliwą. Niech ten rok mimo tych wszystkich przeciwności będzie nasz, i każdy kolejny również...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga