sobota, 26 stycznia 2013

ciąża, rodzina, życie

Ostatnio mnóstwo dziewczyn w moim wieku bądź starsze o rok dwa z moich okolic chodzi w ciąży, zaraz urodzi, albo już urodziła. Z jednej strony to nieodpowiedzialne z ich strony, są takie młode, nie mają pełnego wykształcenia, nie utrzymują się same, nie wiedzą czy będą miały za co utrzymać w przyszłości dziecko, do końca życia są za kogoś odpowiedzialne, ojcowie tych dzieci mogą się wypiąć i tylko co miesiąc płacić alimenty i nic poza tym, a one zostają z dzieckiem do końca życia, już się nie wyszaleją, już się nie wybawią, ich młodość w dniu poczęcia się skończyła, bo już na zawsze to dziecko, ten nowy człowiek będzie dla nich najważniejszy na świecie, będą go kochać i pokonywać dla niego wszystkie trudności, bo w końcu ta mała, bezbronna istotka nie jest niczemu winna i zasługuje na jak najlepszą opiekę i jak najlepsze życie. I z jednej strony im współczuję... ale z jednej strony im zazdroszczę.  Już pomijając te wszystkie materialne sprawy związane z macierzyństwem. Od dnia poczęcia na świecie zawsze będzie człowiek, chociaż ta jedna osoba, którą będą bezwarunkowo kochały, już na zawsze mają o kogo dbać, na zawsze, do końca swojego życia mają kogo kochać, już nigdy nie będą same. I tego im zazdroszczę. Mimo tego wszystkiego w ich życiu pojawia się inne szczęście, już nie imprezy, a uśmiech tego maleństwa. Boję się, że kiedyś zostanę sama na tym świecie. One przynajmniej zawsze będą miały dziecko. Marzę o tym, by mieć swoje małe cztery kąty, męża, który będzie mnie kochał i moją śliczną, słodziutką córeczkę. Marzę o mojej córuni, którą bym stroiła i kochała do szaleństwo. O mężu, któremu będę robiła kolacje i w którego będę wtulała się wieczorami, gdy nasza maleńka dziewczynka już będzie spała w łóżeczku obok naszego łóżka. Nie marzę o karierze, świetnej pracy, o wysokim stanowisku... chociaż może inaczej. To nie jest moim priorytetem. Marzę o normalnym domu, który sama stworzę, o cieple, o miłości, o domu bez krzyku i płaczu, o szczęściu. Nie można mieć wszystkiego, szczególnie w dzisiejszych czasach, albo kariera, albo rodzina. Ja stawiam na rodzinę. Mam nadzieję, że to się kiedyś spełni. Nie muszę mieć najdroższych rzeczy, dla mnie najdrożsi będą moi bliscy bez których każdy oddech będzie bez sensu. Oby się udało... ciąża musi być niesamowita, ten malec w twoim własnym brzuchu, owoc miłości dwojga ludzi, którzy nie mogą się doczekać kiedy się urodzi. Tego właśnie pragnę. Za kilka lat może będę mogła tu napisać, że biorę ślub, że jestem w ciąży, że maluje pokoik dla maluszka, że gotuję mężowi obiad. Jestem normalna i normalnego życia oczekuję. Nie mogę się doczekać tych dni. O ile mnie kiedyś spotkają...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga