sobota, 13 grudnia 2014

co się dzieje

Gdy czytam przedostatni post... sama nie wiem co myśleć, miałam w sobie tyle uczuć, szczęścia, radości, nadziei i nieopisanej siły, wierzyłam bezgranicznie, że wszystko co słyszę się ziści, było to wszystko co chciałam słyszeć wypowiadane z ust, które miały to mówić, chociaż może było to "na niby" bo było z dala, mało było z bliska, ale było i dalej się ciągnęło i dawało wszystko, a nawet i więcej, czułam sens wyczekiwania, moc słów i uczyć, lecz tak jak silne było, tak szybko się skończyło, nagle, niespodziewanie, destrukcyjnie. I znów to co mnie wypełniało ulotniło się, został żal, pustka, moje szczęście zostało darowane komuś innemu, komuś kto miał -dużo z bliska, mało z daleka- nie sądzę, aby to co było dla mnie było nieszczere, udawane, fałszywe, nie można tak udawać, nie da się, przynajmniej wolę tak myśleć...
co teraz? znalazłam siłę walki, musiałam znaleźć jakiś klej, który poskleja to wszystko co się zbiło. Szukałam i znalazłam, długo się kleiłam, a gdy się skleiłam widzę, że w natłoku zdarzeń pogubiły się niektóre części i czuję się jak wazonik z rysami i pustymi "okienkami" do których już nic nie pasuje i w które już nic nie da się wkleić i mimo, że sama nie jestem, że mam kogoś, kto mówi, że jestem Jego całym światem, to ja... ja czuję się sama, całkiem sama, szczególnie w miejscu w którym teraz jestem, w obowiązkach które teraz nade mną wiszą. Brak porozumienia, złość, smutek, zawodzenie.... zmęczona jestem i ja i On, lecz bez Niego całkiem nie wyobrażam sobie tu życia. Dziwne jest to co czuję. Tęsknie za domem, za tym, bym mogła znów napisać to wszystko co 06.10.2013... potrzebuję tego wypełnienia! By żyć, by być szczęśliwą w pełni. Znalazłam się w złym etapie życia, albo forma mnie przerosła, może jeszcze nie dojrzałam. Nie wiem co jest ze mną nie tak, ale jestem zamknięta i uwięziona we własnej głowie i ciele.
Mam nadzieję,że w któregoś dnia w końcu się dotrzemy, i zagoszczą u nas tylko słoneczne dni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga