Znów tu zaglądam. Gdy zakładałam tego bloga pewnie myślałam, że będę pisać tu często, o tym co mnie spotkało, o tym co myślałam. Stało się inaczej, piszę tu bardzo rzadko, piszę tu gdy emocje biorą górę nade mną, gdy jest ich we mnie więcej niż mnie samej, gdy sobie z czymś nie radzę, gdy chcę żeby coś ze mnie trochę uszło, gdy muszę coś przelać na klawiaturę, bo za dużo dzieje się w mojej głowie. Potem mogę to czytać i sama siebie lepiej rozumieć, to tak jakby terapia samej siebie. Łatwiej napisać dla "nikogo" niż komukolwiek opowiedzieć, bo przecież i tak nie zrozumie, bo będzie się pytał, dociekał, a to może się okazać niewygodne, niezręczne.
Gdy idę spokojnie...myślę. Myślałam wczoraj... dlaczego ludzie tęsknią do wiosny, słońca.. a gdy tylko przyjdzie zakładają okulary przeciwsłoneczne i smarują ciało kremami "przeciwsłonecznymi", dlaczego idąc na spacer zakładają słuchawki zamiast słuchać otaczającego świata, dlaczego ludzie czegoś chcą, a potem się od tego odcinają? Tak wielu ludzi mijamy każdego dnia, tak wiele ludzi mija nas. A i tak na ulicy jesteśmy sami.
Uciekamy od czego się tylko da...ja też uciekam. Ciągle uciekam.
Nie radzę sobie z własnymi emocjami. Czasem myślę tak, a czasem myślę nie, by zaraz znów myśleć tak. Uciekam przed ludźmi, Boję się. Chyba boję się straty, chyba. Dużo we mnie złości. Nie odnalazłam się na tyle ile powinnam w obecnym życiu, wymagam sama nie wiem czego, obawiam się straty, ale nie wiem straty czego.....
Tracę to najbardziej przez siebie, przez to jaka jestem i przez to jaka nie jestem. Jestem trudna sama dla siebie. Tak. Sama dla siebie.
Jest nas jakby dwie, jedna rozsądna, druga emocjonalna i to ona bierze górę. Nie umiem przebaczać, choć i mi trzeba przebaczyć, to ja nie umiem. To niszczy.
Emocje są dobre, przecież bez nich nie ma nic, lecz w umiarze, u mnie go nie ma. U mnie jest nadmiar.
Nie wiem o co ze mną chodzi, Zazdrość mnie zjada na każdym kroku. Nie wiem czy nie tkwimy w miejscu bez wyjścia...razem się nie da, ale osobno tym bardziej. Męczymy się. Co będzie dalej...
Znów łzy, krzyk, złość, żal, zazdrość, smutek, kłamstwo... ale i tak najgorsze są domysły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz