poniedziałek, 21 marca 2011

wiosna!

Nie było mnie tu jakiś czas, a troszkę się działo. A mianowicie szkolny dzień Samorządności, przygotowania związane z nim, próby tańca, a w rezultacie wyszło świetnie tylko jury (pożal się Boże) tego nie umiało docenić i nie ukrywam, że czujemy z dziewczynami o to żal, bo włożyłyśmy w to niemałe zaangażowanie. To był też troche mój prywatny sukces, bo nie należę do osób nie śmiałych, ale przed wystąpieniami publicznymi zżera mnie trema, a żeby wystąpić w małej grupce przed całą szkoły musiałam się przemóc. Po występie czułam wewnętrzny spokój i dumę z samej siebie, takie moje małe spełnienie.
Obecnie w koło słychać tylko o testach, wszyscy już tylko tym żyją. Boję się ich, nie wiem jak mi pójdą, nie wiem jak będzie, a planuje iść do dobrej szkoły. Chciałabym się bardzo tam dostać. Na prawdę.
Do tego dochodzi majowe bierzmowanie, co tydzień bieganie do kościoła w sobotę i niedzielę. Jeszcze w piątek trzeba teraz chodzić. Przesada jak dla mnie, ale zleci szybko. I będzie z głowy, przynajmniej w LO nie będę tym sobie zawracać głowy.
Dziś na reszcie pierwszy dzień wiosny, będzie coraz cieplej i przyjemniej na dworze. Koniec złej zimy!
W piątek koncert kochanego Happysad'u, na prawdę uwielbiam chłopaków.
Ogólnie w tym tygodniu nie ma angielskiego, z czego oczywiście się cieszymy!
Oceny, hmmm.. nie powiem, że niektóre mogłyby być lepsze, ale właściwie jakiejś tragedii nie ma. Staramy się do czerwca już teraz, nie ma to tamto.
Jest słońce, jest wiosna, jest dobrze ocenowo, jest dobrze bo jest koncert, jest dobrze.
No i co więcej? Jutro spr z historii, nauka na wieczór dat, ale z tym też chyba jest dobrze :)
:)

1 komentarz:

Archiwum bloga